RSS

zbiór truskawek w Anglii bez pośredników

unfa


Temat: www.praktyki.info - czy to oszuści??? Tak tylko py
www.praktyki.info - czy to oszuści??? Tak tylko py
www.praktyki.info - czy to oszuści??? Nic nie sugeruję, tylko tak pytam z ciekawości, bo sobie dziś oglądałem ich stronę.
I tak:
***
W sierpniu był wyjazd do Haygrove Frut Redbank Farm
Opis:
Kontrakty 6 miesięczne z możliwością przedłużenia
na miejscu.
RODZAJ WYKONYWANEJ PRACY:
zbiory truskawek, malin, itd.
ZAKWATEROWANIE:
Karawany. 5 funtow za dzień.

- Zapłata dla biura za pośrednictwo 750 zł + 390 zł za bilet autobusowy.
***
Moje pytania:
1. podobno nie wolno pobierać pieniędzy za pośrednictwo w pracy - tzn. podobno jest to nielegalne. A może coś się zmieniło?
2. Co to jest zakwaterowanie w KARAWANIE? - czy zimą da się w tym mieszkać, gdy za oknem -15st.C? Czy 5 funtów za dzień z własnej kieszeni za kawałek podłogi karawanie to dużo czy mało? Czy to są takie karawany, które wywożą ludzi na cmentarz?
3. Zbiory truskawek i malin we wrześniu, październiku, listopadzie, grudniu itp. w Anglii?? Czy to możliwe, że tam zimą rosną maliny i truskawki?
***

To takie moje pytania powstałe z czystej ciekawości, bom zajrzał na te stronę przypadkiem i takie mnie dziwo zaskoczyło... Sam nie mam doświadczenia w jeżdżeniu za granicę z polskimi pośrednikami, więc tym bardziej ciekawym...


Źródło: forum.gazeta.pl/forum/w,115,15383839,15383839,www_praktyki_info_czy_to_oszusci_Tak_tylko_py.html



Temat: Jest praca w Anglii ! Zatrudniają Polaków !!!
Zorganizowane szajki polskich cwaniakow nabijaja w butelke wlasnych
rodakow,szukajacych pracy w Anglii. Grupka polskich ludzi wiekszosc z
polskiej wsi ,nerwowo dyskutuje z dwoma wygolonylmi na lyso dryblasami a w
eleganckich dresach "adidas"i zlotych kolczykach w uszach !!!,ta sa
posrednicy , jeden z nich wyciaga portfel w ktorym widac plik
banknotow !!,pada krotkie pytanie - "placicie czy nie ???" wsrod wiesnaikow
konsternacja i zaklopotanie,wreszcie niesmialo wyciagaja Euro ,targuja sie !!
lysy dryblas wola do nich - " albo placicie albo qrwa
spierdalac !!",wszyscy laduja sie na polciezarowke i odjezdrzaja w kierunku
londynskich subarbia na zachod od Londynu ,slynnacego ze plantacji chmielu
i zbioru truskawek o tej porze roku.
Źródło: forum.gazeta.pl/forum/w,44,13512514,13512514,Jest_praca_w_Anglii_Zatrudniaja_Polakow_.html


Temat: Sezonowa praca za granicą? Możliwe?
Hej!

Oczywiscie, ze jest to mozliwe...

W panstwach nalezacych do UE mozna podjac prace sezonowa.
Kraje, ktore jeszcze nie otworzyly swoich granic na legalna prace - mozliwe
jest z pozwoleniem na pobyt i prace trwajacym 3 miesiace.

Po przyjezdzie trzeba udac sie do Urzedu Miasta i zarejestrowac sie jako
turysta, poprosic o tzw. BisNr (np. w Belgii) potrzebny do legalnej pracy
sezonowej, z tym nr udac sie do pracodawcy i... mozna pracowac.
Natomiast problem jest ze znalezieniem "prawdziwego" zakwaterowania na czas
pracy i samej pracy bedac po stronie polskiej. Najlepiej przegladac ogloszenia
na stronach danych panstw.

Co do okresu, o ktory pytasz, mozna zalapac sie na prace sezonowa przy zbiorze
owocow (np. gruszki, jablka) - bardzo popularne w Belgii; w Holandii przy
pieczarkach, truskawkach, pomidorach; Anglia - w czasie wakacyjnym oblegana
przez polskich studentow.

Wymagany jest zawsze j. angielski, lub podstawy jezyka obowiazujacego w danym
panstwie (dobra rada: ze znajomoscia jezyka zawsze mozna sie dogadac i wiedziec
co jest grane, by nie dac sie wyrolowac).

Za prace przy zbiorach najczesciej placa min. 7 euro/h, pracuje sie od rana do
wieczora - no ale jak jedzie sie na zarobek... Najlepiej szukac pracy gdzie
zakwaterowanie zapewnia pracodawca. Bywa tak, ze pracodawca zapewnia
zakwaterowanie i czesciowe wyzywienie (nie nalezy spodziewac sie hotelu piecio
gwiazdkowego), wtedy placa troszke mniej.

Nie polecalabym bawienie sie w sprzatanie; jako studentka z ambicjami nie
czulabys sie pozniej dobrze, nie zawsze jest sie dobrze traktowanym, no i
najczesciej jest to praca na czarno co niesie ze soba ryzyko...

Pisze "prawdziwego" - w internecie oglasza sie duuuuzo posrednikow co do pracy
sezonowej w panstwach UE... najczesciej prosza o wysokie kwoty za posrednictwo,
zapewniaja o zakwaterowaniu i dobrej uczciwej placy; po fakcie okazuje sie, ze
mozna przyjechac na miejsce i zostac wyrolowanym bo praca jet tak realna
jak "pociag widmo", lub jest sie oszukiwany co do stawek za godzine.
W takim wypadku najlepiej jest poszukiwanie pracy nie przez posrednikow tylko
bezposrednio ustalanie szczegolow z danym pracodawca.

Powodzonka
;-)
Źródło: forum.gazeta.pl/forum/w,115,55238076,55238076,Sezonowa_praca_za_granica_Mozliwe_.html


Temat: Wyprowadzeni na włoskie pole
"Przyklad" oszustki Elzbiety F. z Leska jest jednym z setek przypadkow
zlodziejskich i malo skrupulatnych "posrednikow" dot.pracy tymczasowej w Uni
Europejskiej.

Nozmalnie, taka paniusia powinna miec zarejestrowana firme i zgode Ministerstwa
Pracy w Polsce na prowadzenie tego typu dzialanosci. Podobno ???? kontrole sa
czeste w tego typu firmach.

Ja osobiscie spotkalem sie z bardzo podobnym przypadkiem, ale paniusia byla z
Warszawy. Ona "kontraktowala" ludzi na "zbior truskawek" do Hiszpanii. Stawki
byly interesujace dla Polakow, ktorzy maja jedne z najnizszych zarobkow w Uni
(nie z naszej winy!!!).
Ta "paniusia" wiedziala doskonale, ze aby wyslac pracownikow tymczasowych do
Hiszpanii musi sie przejsc przez Komisje w Min. Pracy, ktora scisle
wspolpracuje z Ambasada Hiszpanska w Polsce i nalezy sie dostosowac do
wszystkich warunkow wyliczonych punkt po punkcie w umowie zawartej pomiedzy
tema dwoma panstwami.
To znaczylo, m.innymi, ze pracodawca hiszpanski MUSI pokrywac podroz w dwie
strony, zapewnic ubezpieczenie zdrowotne, odpowiednie zakwaterowanie, etc.

"Paniusia z Warszawy - rekrutowala chetnych z terenu calej Polski, zadajac aby
ci ludzie jej odplate za tzw "koszty" manipulacujne Euro 50 plus na podroz w
dwie strony Euro 300. Naturalnie to bylo niezgodne z przepisami i na dodatek
pracodawca hiszpanski pokrywal te koszta plus placil tej "paniusi" dzienna
stawke od glowy , jako jej koszty manipulacyjne.

"Paniusia" byla doskonale zorganizowana z ambasada hiszpanska w Warszawie -
kazdy wychodzil na swoje.

Az, jednego dnia w tej "wyjezdzajacej" grupie znalazl sie mlody student Wydz.
Prawa, ktory wykryl cala afere.

Rezultat - "Paniusia" zmienila adres, wyprowadzila sie pod Warszawe,
zaczela "wysylke" zywego towaru do Angli - na jej nieszczescie, posrednik
Angielski ja wykiwal, wzial ciezkie pieniadze od kazdego "chetnego" na prace w
Angli (jezeli sie nie myle Funtow 400) i znikl. Ludzie przyjechali do Angli -
nie bylo ani pracy ani posrednika.

"paniusia" znowu zmienila adres i zaczela "rekrutowac" na Cypr.

Wynikow nie znam.

Moral : nie wierzcie nikomu, te tzw "saksy" moga byc potworna pulapka dla wielu
ludzi, ogromnym rozczarowaniem.

Jezeli cos takiego sie Wam przytrafi, nalezy natychmiast informac najblizszy
Urzad zatrudnienia i Ministerstwo Pracy. Policja, napewno Wam nie pomoze!!!
Nalezy tez napisac zazalenie do Swiatowej Organizacji Pracy, podajac dokladnie
wszystkie szczegoly.

Czytalem inne wypowiedzi. Nie zgadzam sie z opinia zgorzknialej Polski z okolic
Bordeaux, mama tam wielu znajomych, ktorzy posiadaja plantacje winne - bardzo
cenia Polakow i zatrudniaja ich bardzo chetnie. Dowodem jest, ze te same ekipy
przyjezdzaja kazdego roku do zbiorow.
Byc moze, ze ta osoba, jest jednym z ogniwek tzw "mafii" posredniczej - i nie
zaplacila pracownikom ich naleznosci. Obojetne co za tym siedzi, ale ta opinia
jest bardzo niesprawiedliwa w stosunku do Plakow pracujacych dorywczo we
Francji.

Inny, bardzo sprytny dyskutant zarzuca, ze ludzie wyjezdzaja do prac "rolnych i
ogrodniczych" i nie znaja jezyla wloskiego, francuskiego i innych.

Mam skromne pytanie dla tego medrca - jakim jezykiem mowia rece "zbieraczy
szparagow czy truskawek" ? Z ta znajomoscia - lekka przesada i powiedzialbym
arogancja. Nie nalezy sie wywyzszac i potepiac, uczciwych ludzi, ktorzy nie
mieli szansy na "nauke jezyka obcego w szkole". Proponuje troche godnosci i
tolerancji.

Źródło: forum.gazeta.pl/forum/w,28,26129568,26129568,Wyprowadzeni_na_wloskie_pole.html


Temat: Oszukany
Oszukany
PLinUK.net
-=Polacy w Hampshire i Wielkiej Brytanii=-

Praca - Oszust - Brook Farm
Bogdan - 2007-01-27, 17:43
Temat postu: Oszust - Brook FarmUWAGA Praca na farmie, zbiór truskawek Anglia
Brierley

S & A Produce

Brook Farm
MardenHerefordHR1 3ET
England
Tel: +44(0)1432 880235
Fax: +44(0)1432 880644
email: saproduceukltd@sagroup.co.uk

www.sagroup.co.uk/
Warunki obiecywane przez Organizacje:(w naszym przypadku)

1).Miejsce Pracy:Wielka Brytania-brytyjskie hrabstwo środkowej Anglii-Farma
Brierley
2).Wymagania:
- znajomość języka-niewymagana;
-doświadczenie-mile widziana praktyka w rolnictwie
-inne-osoby muszą być przygotowane do ciężkiej pracy
3).WARUNKI PRACY:
-data rozpoczęcia, okres zatrudnienia: 12 tygodni,praca roz.się 5.06.2006r.
-czas pracy: 8 godz/dzień, 5 dni w tygodniu
(podczas szczytu-możliwość pracy w większym wymiarze czasu i weekendy)
-wynagrodzenie : 5,05 funta/godz/netto
4).Dodatkowe informacje:
-wiek:18-45lat,
-dobry stan zdrowia:zaświadczenie lekarskie ( opłata 30 zł)
-niekaralność-zaśw. o niekaralności (opłata- 50 zł)
-ważny paszport, dowód osobisty
-zakwaterowanie na farmie-35,30 funta na tydzień(będzie potrącone z pensji)
-żywienie we własnym zakresie.
Praca miała wyglądać w następujący sposób:
-płacone na godzine -5.05 funta
-pod osłonami(tunele)
-truskawki na wysokości 0,5 m (czyli zrywianie na stojaco,truskawki na
wysokości rąk)
-praca 5 dni w tygodniu-po 8 godz
-atrakcje za darmo: basen, internet, TV, bilard, siłownia, dżakuzi,
piłka-nożna, siatkowa, stołowa, itp.
-za darmo - 3-4 wyjazdy tygodniowo z Farmy do Tesco na zakupy
-mieszkanie-camping(w stanie bardzo dobrym)z kuchnią, łazienką, bierzącą wodą,
prysznicem, meblami(łóżka, szafy, szafki itp)
-ubezpieczenie-darmowe wizyty lekarskie
- 1500 zł - przjazd( w tym zakwaterowanie, ubezpieczenia i przejazd w dwie strony)
-zdjecia-całej sylwetki, 3 paszportowe(w tym dwa trzeba zabrać do Anglii)
daty szczepien, rozpoczęcia i zakończenia ostatniej szkoły
-ksero paszportu i dowodu os.

Ogólne koszty wyjazdu:
1500 zł -przejazd w dwie strony, ubezpieczenie
50 zł- zaświadczenie o niekaralności + koszty dojazdów do Lublina
30 zł- zaświadczenie o dobrym stanie zdrowia
10 zł - wpisowe
50 zł- składka na zrzeszenie 2006 rok
15 zł-zdjęcia paszportowe
10 zł -zdjęcie całej sylwetki
około 100-300 zł - na jedzenie które trzeba ze soba zabrać
około 400 zł(70 funtów) -zabrać ze sobą

razem ponad 2000 zł

AGENCJE POŚREDNICTA PRACY KTÓRE WSPÓŁPRACUJĄ Z FARMĄ: (które zazwyczaj
oszukują-zatajają prawdę):

Adrian Bilski
Agencja Pośrednictwa Pracy 'Matt-Job'
Losciuszki 31
38-200 Jasto

Wiktor Niepsuo
Agencja Zatrudnienia 'Don Vito'
Rynek 25
58-150 Strzegom

ECTO (dawny Studentcenter)
Ul Mokotowska 48
00-543 Warszawa

Oskar Tourism Centre
PI Wolnosci 2-7
61-738 Poznan

Ogólnopolskie Zrzeszenie
Producentów owoców i warzyw w Kraśniku.
ul.Niepodległości 10A
23-210 Kraśnik

Po szczegóły jak tam się pracuję zapraszam na stronę :

farmabrierley-hereford.blog.onet.pl/
Link do forum o tej farmie www.ang.pl/farma_w...awek_33845.html

Poszukujemy ludzi zainteresowanych sprawą o pracy w Anglii na Farmie Brienley
wHereford. Jeśli ktoś tam był, jest lub chce jechać-proszę się zapoznać ze
szczegółami na tej stronie.Ludzi poszkodowanych i mających zdjecia lub jakieś
dowody z Farmy proszę o kontak na maila czk1@op.pl
Lub CzK@os.pl

Zrodlo: www.oszukany.pl/ma...id=67&Itemid=42
Źródło: forum.gazeta.pl/forum/w,720,58024378,58024378,Oszukany.html